W codziennym pędzie często dźwigamy niewidzialne ciężary – te, 
które wynikają z potrzeby spełniania oczekiwań, przypisanych ról i konieczności bycia „w porządku” wobec innych. 
To obciążenie emocjonalne, które gromadzi się w nas, często niezauważone przez otoczenie, a nawet przez nas samych.

Ten projekt to próba uchwycenia właśnie tego momentu uświadomienia sobie, że powiedzenie „dość” nie jest niczym złym. 
Że świat wcale się nie zawali, a my wreszcie poczujemy się lżej i zaczniemy oddychać pełną piersią. 
Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że mamy prawo zawalczyć o siebie, o własny spokój i przestrzeń. 
Że to pragnienie nie wynika z naszego „widzimisię”, ale z prawa do życia po swojemu. 

Mój projekt zaprasza do refleksji nad osobistymi doświadczeniami i niewidzialnymi barierami. 
Nie jest to opowieść o gotowych rozwiązaniach czy szybkich receptach, ale zaproszenie do wspólnego zastanowienia: 
co z tego, co nosimy na plecach każdego dnia, co wydaje się nieodłącznym elementem naszej rzeczywistości, możemy świadomie odłożyć, 
żeby zrobić miejsce dla siebie. Bo to, co nas blokuje, często istnieje tylko w naszych głowach, w utrwalonych schematach myślenia i działania. 
I tylko od nas zależy, czy w końcu znajdziemy w sobie siłę i odwagę, by powiedzieć: dość.

Dwa plecaki. 
Dwa obrazy. 
Dwie wersje tej samej codzienności — jednej osoby, tego samego życia. 
Na pierwszym zdjęciu plecak wyładowany po brzegi. Ciężki od oczekiwań, poleceń i cudzych potrzeb. zajmij się tym, ogarnij, pomóż, nie marudź, bądź grzeczna, uśmiechaj się!
Dźwigasz to wszystko — dzień po dniu. 
A obok kwiaty... żonkile. Niby piękne. Ale jeśli się przyjrzysz — są zwiędłe. Jak relacje, które opierają się tylko na tym, co z siebie dajesz. Tymczasem nic innego się nie zmienia. Nadal świeci słońce, jakby nic się nie działo. 
Bo świat się nie zatrzymuje. Tylko Ty coraz bardziej uginasz się pod tym ciężarem.
Drugie zdjęcie. Ten sam kadr, ale inna historia. 
Plecak jest pusty. 
pomyśl o sobie!
Kwiaty zniknęły. W wazonie zostało miejsce — przestrzeń na coś nowego. Coś prawdziwego. 
I wtedy dociera do Ciebie coś ważnego: kiedy przestajesz nieść ciężary, które nigdy nie były Twoje, świat się nie kończy. Słońce nadal świeci. Obraz nadal wisi. Tylko Tobie jest lżej. A te zwiędłe żonkile, które tworzyły iluzję piękna — zniknęły razem z ludźmi, którzy żyli z tego, że się poświęcasz. 
I wreszcie masz miejsce, żeby oddychać. 
Dla siebie. 
Z lekkością. 
Z odwagą.

Więcej...

Back to Top