Czas się (nie)zatrzymał

Dwie rzeczywistości. Jeden nieprzerwany bieg czasu.

Wiosną 2020 roku świat nagle zwolnił. Zamknięci w domach, próbowaliśmy odnaleźć się w rzeczywistości, która z dnia na dzień stała się nieprzewidywalna. Zwyczajne czynności nabrały nowego znaczenia, a czas zaczął płynąć jakby inaczej. Rok później wróciłam do tych samych tygodni, tym razem z aparatem skierowanym na sad. Przyroda nie zatrzymała się ani na chwilę. Drzewa budziły się do życia, zmieniały się światło i kolory, następowała kolejna wiosna.
Zestawiam te dwa zapisy codzienności — domowej i tej rozgrywającej się poza nami. Nie po to, by opowiedzieć historię pandemii, lecz by przyjrzeć się temu, jak różnie możemy doświadczać upływu czasu. Bo choć czasem wydaje nam się, że świat stanął w miejscu, życie toczy się dalej. Niekiedy tuż obok, poza zasięgiem naszego wzroku.

11 marca 2020 roku rząd ogłosił zamknięcie placówek oświatowych na dwa tygodnie. Od następnego dnia uczniowie i studenci mieli pozostać w domach. Początkowo wydawało się, że to tylko chwilowa przerwa, środek ostrożności, po którym wszystko wróci do normy.
Nikt nie wiedział jeszcze, jak bardzo zmieni się nasza codzienność.
20 marca w Polsce wprowadzono stan epidemii. Z dnia na dzień rosło poczucie niepewności, a informacje o kolejnych ograniczeniach coraz mocniej wpływały na nasze życie. Dom, dotąd miejsce odpoczynku i codziennych obowiązków, dla wielu stał się niemal całym światem.
24 marca ogłoszono kolejne ograniczenia, które weszły w życie następnego dnia. Ograniczono możliwość przemieszczania się, zakazano zgromadzeń większych niż dwie osoby, a korzystanie z transportu publicznego i przestrzeni wspólnej obwarowano nowymi zasadami.
Wyjście z domu przestało być czymś oczywistym. Każda wyprawa wymagała zastanowienia, a zwyczajne spotkania i codzienne przyzwyczajenia nagle stały się niedostępne.
Świat nie zniknął. Po prostu coraz częściej oglądaliśmy go z dystansu.
Z początkiem kwietnia wprowadzono następne obostrzenia. Zamknięto parki, bulwary i plaże, ograniczono dostęp do wielu usług, a osoby niepełnoletnie mogły wychodzić w przestrzeń publiczną wyłącznie pod opieką dorosłych. W sklepach obowiązywały limity klientów i dodatkowe środki ostrożności.
Codzienność nabierała nowych reguł. Nawet najprostsze czynności wymagały planowania, a przestrzeń, którą wcześniej traktowaliśmy jako oczywistą część życia, stawała się coraz bardziej niedostępna.
20 kwietnia rozpoczęto stopniowe znoszenie części ograniczeń. Ponownie można było wychodzić w celach rekreacyjnych, zwiększono też limity osób przebywających w sklepach i miejscach kultu religijnego.
Nie oznaczało to jednak powrotu do dawnego życia. Nadal uczyliśmy się funkcjonować w rzeczywistości, w której ostrożność stała się codziennym nawykiem.

W maju zaczęto otwierać kolejne miejsca. Centra handlowe, biblioteki, muzea i galerie sztuki stopniowo wznawiały działalność. Później przyszła kolej na salony fryzjerskie, kosmetyczne oraz lokale gastronomiczne.
30 maja zniesiono część limitów obowiązujących w handlu i gastronomii. W czerwcu miały ponownie otworzyć się kina, teatry, baseny i kluby fitness. Nadal jednak obowiązywały zasady sanitarne, a zasłanianie ust i nosa w przestrzeni publicznej pozostawało częścią naszej codzienności.
Świat powoli się otwierał, ale nie był już dokładnie tym samym światem.
Może czas nigdy się nie zatrzymał. Może to my, zamknięci w swoich małych światach, na chwilę straciliśmy z oczu jego nieustanny bieg.

Więcej...

↑WRÓĆ