Spacer fotograficzny.
Pierwszy raz byłam na Służewcu.
Wcześniej to miejsce istniało dla mnie tylko jako nazwa na mapie Warszawy. Tym razem zatrzymałam się tam na chwilę dłużej. Patrzyłam na przestrzeń, która na pierwszy rzut oka wydaje się powtarzalna i przewidywalna. Beton, linie, rytm budynków. A jednak im dłużej się przyglądałam, tym więcej zaczynałam widzieć.
Światło, które układało się w konkretny sposób. Detale, które normalnie się pomija. Lubię takie momenty. Kiedy coś zwyczajnego przestaje być oczywiste. Kiedy trzeba zwolnić i spojrzeć drugi raz. Chyba właśnie tam najczęściej znajduję kadry, które zostają ze mną na dłużej.
Pierwszy raz byłam na Służewcu.
Wcześniej to miejsce istniało dla mnie tylko jako nazwa na mapie Warszawy. Tym razem zatrzymałam się tam na chwilę dłużej. Patrzyłam na przestrzeń, która na pierwszy rzut oka wydaje się powtarzalna i przewidywalna. Beton, linie, rytm budynków. A jednak im dłużej się przyglądałam, tym więcej zaczynałam widzieć.
Światło, które układało się w konkretny sposób. Detale, które normalnie się pomija. Lubię takie momenty. Kiedy coś zwyczajnego przestaje być oczywiste. Kiedy trzeba zwolnić i spojrzeć drugi raz. Chyba właśnie tam najczęściej znajduję kadry, które zostają ze mną na dłużej.