W Toruniu spędziłam 6 dni. Przez pięć z nich brałam udział w przygotowaniach do wystawy – wieszałam projekty, pomagałam wszystko organizować, układać i zagospodarować przestrzeń. Działo się tak wiele, że aż trudno to wszystko zliczyć!
Piątego dnia był wernisaż, na który czekałam tak długo. Było pięknie. Niesamowicie! Cudownie!

I przez cały ten czas miałam ze sobą aparat… a jednak wyjęłam go tylko na chwilę, właśnie na wernisażu. Zrobiłam może 6 czy 7 zdjęć. I… na tym koniec.

Pierwszy raz postanowiłam po prostu być.
Skupiłam się na tym, żeby wszystko się udało, żeby nasza kilkumiesięczna praca nie poszła na marne. A gdy nadszedł ten ważny dzień – odpuściłam.
Zmęczenie wzięło górę i zdecydowanie lepiej czułam się z filiżanką kawy w ręku niż z moim Sony…

Byłam pewna, że tym razem – poza kilkoma krótkimi filmikami z przygotowań – nie będę mieć żadnej pamiątki z naszej wystawy.
Ale nic bardziej mylnego!
Kiedy człowiek obraca się wśród fotografek, zawsze może liczyć na czyjeś oko i dobry kadr.
Wszystkie fotografie są autorstwa Mileny Wasiak. Dziękuję!

Więcej...

Back to Top